Uczta Babette

A Blog.com weblog

24 kwietnia – Szkoła Żon w Uczcie Babette!

Dzięki uprzejmości Jacka Strzeleckiego, którego Mama była uczennicą Szkoły Gospodarstwa Domowego hrabiny Zamoyskiej, w sobotę, 24 kwietnia uraczymy Was wspaniałościami z książki kucharskiej Mamy Pana Jacka.

Będzie móżdżek, pieczeń cielęca, a zresztą sami zobaczcie, menu poniżej!

Zapisy do 21 kwietnia!

Projekt menu: Dominika Szczechowicz

10.04.2004 19.00h Uczta Babette!

Prawdopodobnie po raz pierwszy będziemy ucztować przy otwartych oknach, będzie ciepło i cudownie, zamówiliśmy już piękny wieczór, co do wina, którym Was będziemy częstować, jeszcze się zastanowimy, ale Igor na pewno przygotuje jakąś smakową wódeczkę na aperitif.

Menu inspirowane kuchnią żydowską, ale nie mamy żadnych potwierdzonych informacji o żydowskim pochodzeniu He-Mana.

10_04_011

Oczywiście, jak zawsze, spotykamy się o 19.00

Czuj Gar!

tajemnice Uczty Babette cz. 1

Kochani smakosze!

Sami pewnie uwielbiacie gotować, ale sprzątać już mniej. Otóż jest taki trik, dla szczęśliwców posiadających kuchenkę gazową, który mycie tejże ogranicza jedynie do poskładania folii aluminiowej.

Rozbieramy kuchenkę z kratek i palników. Na blat nakładamy pasy folii aluminiowej – dobrze jest zrobić wzdłuż i wszerz, czyli podwójną warstwę. O tak:

p1070242Należy zrobić dokładnie dziurki na palniki. Założyć palniki, sprawdzić, czy działają:

p1070243Założyć kratki…p1070244…i można przypalać sosy, kawałki cebuli, nie przejmować się niczym, a po skończonej akcji po prostu zdjąć srebro i wywalić je do kosza.

Voilà!

wspomnienie polędwicy wellington

Wiemy, polędwica wellington jest nie do zapomnienia. Dziękujemy wszystkim Gościom za wspólne ucztowanie, życząc niesamowitych doznań kulinarno-duchowych z okazji Świąt Wielkanocy.  Aby nastrój był podniośle świąteczny, aby pieczenie były soczyste, tematy rozmów przy stole przyjemne,  wiosenne porządki lekkie, a przygotowania do Świąt rodzinne i w dobrym humorze!

Poniżej kilka zdjęć z ostatniej Uczty Babette :-)

25626_111675328859723_100000517698441_192679_6067569_n25626_111675332193056_100000517698441_192680_6039338_n25626_111675335526389_100000517698441_192681_5195793_n25626_111675338859722_100000517698441_192682_7154452_n25626_111675342193055_100000517698441_192683_6933956_n

25626_111675308859725_100000517698441_192674_5235010_n25626_111675315526391_100000517698441_192675_8062466_n25626_111675322193057_100000517698441_192677_6520722_n25626_111675325526390_100000517698441_192678_2976339_n

Moje zraziki!

Kto oglądał “Nowe szaty króla” Disney’a, ten wie, o co chodzi w tytule. Kto nie oglądał, niech koniecznie obejrzy pod pretekstem dzieci .

Jesteśmy bardzo szczęśliwi i zadowoleni z ostatniej Uczty. Dziękujemy za wszystkie miłe słowa i czekamy na dalsze recenzje!

Poniżej kilka zdjęć, menusy na kwiecień powiesimy w sobotę!

picture-001_zmniejszacz-pl_1733picture-003_zmniejszacz-pl_2713picture-005_zmniejszacz-pl_3088picture-006_zmniejszacz-pl_1242picture-007_zmniejszacz-pl_2571picture-012_zmniejszacz-pl_7423picture-014_zmniejszacz-pl_7421picture-016_zmniejszacz-pl_4870picture-018_zmniejszacz-pl_4868picture-020_zmniejszacz-pl_5188picture-023_zmniejszacz-pl_1489picture-031_zmniejszacz-pl_5368

hallabanaha!

Dziś był dobry dzień, miły, słoneczny. Robiliśmy zakupy ze sławnym dysk dżokejem pod Halą Banacha, aby towarzyszyły nam pozytywne wibracje. Uśmialiśmy się przy tym setnie, zapoznaliśmy przemiłego pana Zdzicha, który niczym lepszy mafioz skręcił nam chrzan do ćwikły i dostaliśmy 2,5 litra soku z ogórków gratis. Pycha!
A powietrze naprawdę pachniało jak malinowa mamba. Podobno zima ma jeszcze tylko raz zaskoczyć drogowców jakoś w ten weekend, a potem, drodzy Państwo, wiosna i wszystkie jej zalety! Uwielbiam takie oczekiwanie!

Wino z Egeru okazało się dobre. Próbując 120 gatunków dziennie można stracić zaufanie do swojego sommelierskiego zmysłu, ale jednak wina, które przywieźliśmy, okazały się pyszne, mimo że Igor twierdzi, że Cserszegi Fuszeres zasuwa perfumą. Sami ocenicie.  Wypad na Węgry to był strzał w dziesiątkę, w przemiłym towarzystwie upijaliśmy się, pardon, degustowaliśmy. Węgrzy niestety karmią okropnie. Nawet nie chce o tym za bardzo mówić, bo trauma została. Ale mają wiele zalet. Ze względu na to, że język węgierski zaliczany jest do podrodziny ugrofińskiej i jest zupełnie do niczego niepodobny i doszliśmy wspólnie do wniosku, że grupa ta powinna się nazywać “pozostałe”, można się z nimi dogadać na migi i rozumieją oni w pełni funkcję języka – mamy się przede wszystkim dogadać! Mili ludzie, szeleszcząc, sprzedadzą wszystko, co mają najlepsze, dadzą rabat i kanapkę z cebulą. Tak, oni przegryzają wino, uwaga, chlebem z masłem i cebulą posypanym papryką. Fuj, ale ma to swój urok. Oprócz wina robią dobrą Palinkę, Palinka malna z Chateau Wanda to po prostu poezja, o ile ktoś znosi takie nagromadzenie procentów w jednym kieliszku. Rewelacyjny digestive.  Do tego byliśmy codziennie maczani w siarce i dźgani dzidą. Uzdrowisko pełną gębą. Polecam!

Obrusy wyprasowane na blachę, ciasto francuskie przewałkowane, ćwikła się przegryza, tylko jakiś krakauer uwił gniazdo w kominie i cugu nie ma, ale poradzimy sobie i z tym jakoś, jak przyjedzie przyjaciel ze Ślunska. Mówił, że są sposoby.  Zatem porąbię drewno do komina i będziemy próbować. Jeśli wśród naszych Gości będzie jakiś zapalony kominopalacz, zapraszamy do współpracy. Zrobiliśmy prawdziwy chrzan, dwie żurawiny, tradycyjną i z porto, jutro ukręcimy pasztety, zrazy są pod kontrolą. Wszystko będzie pyszne, będzie między drugimi daniami poncz rzymski, aby zresetować Wasze kubki smakowe przed zrazami Babci Kazi, która jest autorką przepisu i żyła sto lat. W dziewięćdziesiąte dziewiąte urodziny rodzina miała problem, co śpiewać. Pewien profesor, kończąc 89 lat, gdy zaśpiewano mu “Sto lat!”, powiedział: “Nie ograniczajmy łaskawości boskiej”.

Przygotowywanie Uczt Babette to istny sabat czarownic, wszystko musi być idealne, bo inaczej nie zadziała zaklęcie. A zaklinamy szczęście, śmiejąc się i śpiewając podczas przygotowywania potraw. Wywaliliśmy jedne lody, bo nie wyszły, Marta Norkowska nakłamała w przepisie. Dziś miałam przyjemność oglądać pierwsze wydanie książki Monatowej, kolacye postne to straszna rozpusta, ale my będziemy serwować tylko wytworne!

Jakoś w połowie kwietnia czeka nas fantastyczne przeżycie dzięki uprzejmości Jacka Strzeleckiego, który zaoferował udostępnienie przepisów swojej Mamy. Będzie to Uczta pod znakiem szkoły żon, będziemy mówić o starej dobrej tradycji kształcenia się w tym kierunku. Może trzeba ją reaktywować?

Z niecierpliwością oczekujemy sobotniej Uczty, gdy przy wielkim stole zasiądziemy, będziemy się śmiać, jeść aż po żołądka kres, degustować wino. Jest jedna sprawa, którą w obecnej sytuacji dyskusji nad paleniem muszę poruszyć – Uczta Babette to celebracja wytwornego stylu życia, swobody, chcemy, aby czas tu zwalniał. U nas wolno palić. Jeśli ktoś nie pali, nasi goście szanują to i zawsze znajdziemy złoty środek, który zwykle w tej sprawie jest przy oknie, na sfatygowanej bankietce przy drzewku szczęścia (na szczęście ono też lubi dym). U nas mieszkają dwa cudowne koty – Panda i Pantera, jeśli ktoś jest uczulony, prosimy powiedzieć wcześniej, zostaną przeniesione do części prywatnej. Dostajemy wiele pytań, w co się Państwo powinni ubrać. Przytoczyłabym tu anegdotę o ubieraniu się “na luźno”, ale opowiem ją, jak przyjdziecie – ubrani w to, w czym czujecie się najlepiej, może z wiatrakiem na głowie? Lubimy różnorodność. Cenimy indywidualizm. Nie oceniamy, cieszymy się z każdego nowego gościa, z każdej nowej znajomości i cieszymy się, gdy nasi Goście zapoznają się między sobą i gdy nad stołem śmigają wizytówy, niech też fruwa marynara.

Czuj gar!

Powitanie wiosny w Uczcie Babette 27 marca, sobota, 19.00h

“Wiosna, wiosna! Wiosna, ach, to Ty!”

Menu lekkie, sprzyjające dietom i wiosennym poszukiwaniom talii! Dni coraz dłuższe, ostatnio zauważyłam, że o 17.30 było jeszcze jasno. Nie możemy się już doczekać ziół z własnego ogródka dachowego i Uczt o zachodzie słońca, które będą rozpoczynały się pewnie odrobinę wcześniej, abyśmy w żadnym razie głodni nie musieli podziwiać tych pięknych widoków.

Ser biały będzie wiejski-wielkomiejski. Prawdziwy. Mam dojścia do dobrego mleka prosto od krowy, a tak przyrządzanego sera na pewno jeszcze nie jedliście. Duszony fenkuł traci charakterystyczny anyż na rzecz wykwintnego aromatu i wspaniałej, jedwabistej konsystencji. Polędwicy Wellington raczej nikomu nie trzeba przedstawiać – ubrana we francuskie ciasto, podana z pysznym, słodkim (ale nie mdłym!) sosem.

Najpierw będzie wino białe, potem czerwone.  Pełne menu poniżej:

27_03_01

13 marca 2010 godzina 19.00

13_03

Tym razem spotkanie z wyśmienitą kuchnią polską. Strudel z łososiem w połowie drogi będzie lekką odmianą i odpoczynkiem, mającym zaostrzyć Wasze apetyty przed gwiazdą wieczoru – zrazami zawijanymi według przepisu prababci Kazimiery. Wszystko, jak zwykle, domowej roboty. Oprócz wina. Po wino jedziemy do Egeru w środę, na pewno przywieziemy dla Was coś dobrego, zrobimy wielką degustację!

Ponieważ liczba miejsc jest bardzo ograniczona, o zapisach decyduje kolejność zgłoszeń. Zapisy na Ucztę 13 marca prowadzimy do środy, 10 marca. Kolejna Uczta odbędzie się 27 marca, menu niebawem ułożymy i prześlemy Wam z radością. Powoli będzie coraz bardziej wiosennie, aż w końcu zaprosimy Was na prawdziwe zsiadłe mleko z młodymi kartoflami. A maj miesiącem ślimaka! Będzie Uczta winniczkowa! Po raz pierwszy trzynastego posadzimy Was wszystkich przy jednym stole, więc szykujcie wizytówki.

Z kulinarnym pozdrowieniem

Czuj Gar!

Howdy!

Kochani Biesiadnicy!

Piszę do Was znad wielu arkuszy wymagających jeszcze pracy, jako oderwanie się na chwilę od znoju. Po kolacji w Rubikonie. Oj, ale warto. Wąż w kieszeni zdechł, ryczał w agonii, ale Rubikon to jest to miejsce, gdzie z przyjemnością przekracza się 10% napiwku. Moja biesiadnicza dusza tam odpoczywa. Wtedy koszty są nieważne. Jeśli pozwolimy się ugościć, wyjdziemy ugoszczeni podwójnie, a ze względu na wielką klasę tego miejsca, czujemy się tam jak w domu. Ale Januszkiewiczom będę prawić resztę komplementów, jak przyjdą.

Uczta Babette też przemyśliwuje, a po ostatniej Uczcie była kontentna i zadowolniona, ale doszła do wniosku, że chce Was mniej na raz.  Aby zapoznać się z każdym. Aby gościć po stokroć, aby zebrać SZCZERE recenzje. Za wszystkie dziękuję.

Teraz będzie inaczej. Limit miejsc to 16.  Liczy się refleks.

Słyszeliśmy się w radio. Cieszymy się, że spotkania w klubach kolacyjnych zyskały miano uczt, bo właśnie o to się przecież rozchodzi!

Czuj Gar!

Akogo?

Uczta Babette została partnerem Fundacji Ewy Błaszczyk.

Będzie można na Uczcie kupić płyty – koncerty, bajki dla dzieci, książki i bardzo ładne poszewki na poduszki, dzięki czemu wesprzecie budowę kliniki Budzik.

Będziecie też mogli wrzucić “złocisza” do puszki.

Nie przechodźmy obojętnie obok cierpienia innych.

Było ładnie, smacznie i przyjemnie

obraz-002obraz-023obraz-026obraz-029obraz-028obraz-027

Poncz rzymski to zaparzona syropem piana z białek  z lodami cytrynowymi i arakiem. Smakowało. Bardziej, niż zupa Ox-tail. Będziemy od dziś trzymać się z daleka od niemieckich zup i w ogóle niemieckich przepisów, nasi kiełbasiani sąsiedzi nie wiedzą, co dobre.

Już w sobotę spotykamy się przy kominku, będą atrakcje.  Szukamy kelnerów, serio. Chcesz wziąć udział w Uczcie od strony kuchni, zajadać, popijać, gadać, brylować? Do tego trzeba być rozgarniętym i nie bać się ludzi. Zbieramy chętnych. Prosimy pisać.  Najbliższa Uczta już w przygotowaniu. Będzie nas sporo, już się nie możemy doczekać, bo jest to jeden z naszych ulubionych jadłospisów.

20.02.2010 19.00h

Zapraszamy na kolejną Ucztę Babette, która odbędzie się 20 lutego o godzinie 19.00

Menu można zobaczyć tutaj: http://www.facebook.com/photo.php?pid=137952&id=100000517698441

Dla osób, które nie korzystają z tego jakże fantastycznego narzędzia ekshibicjonisty menu poniżej:

Focaccia, grissini, bułki, masła, oliwy, octy

Zupa cebulowa

Domowe papardelle z ragoût

Pieczona polędwica z sosem prawdziwkowym, puree selerowe, sałata

Kompot

Semi freddo chałwowe, kawa, herbata

Zrzuta 160 złotych, zapisy do środy

Niestety z przyczyn technicznych nie udało mi się go zamieścić na blogu. Denerwuje mnie on, ten blog.

Zapisy do środy, 17 lutego 2010.Będą z nami wegetarianie i oni będą w mięsnych częściach jedli pory pod beszamelem i risotto z prawdziwkami. Obie potrawy są przepysznie wykwintne, no a beszamel naszej roboty to po prostu prima sort!

13.02.2010 19.00h

menu_13_02

13 lutego, w sobotę, będzie suto, ale nie tłusto, dużo, ale nie za dużo. Zadbamy o to, żebyście w połowie nie powiedzieli “pas”. Poncz rzymski działa tak, jak imbir marynowany w sushi – ma nam zresetować smak między jednym daniem a drugim, a jest o niebo lepszy! Zrobiony jest na bazie lodów cytrynowych, które zaraz będziemy robić.

I dobre wieści. W marcu skoczymy na parę dni do Egeru i przywieziemy dużo dobrego wina dla Was!!!

Wywarzyw

Przede wszystkim chodzi o rosół warzywny. Wywary z mięsa mają swoich zwolenników, ale nie widzę powodu, żeby pić czyjąś wodę po kąpieli, dlatego wywar z mięsa, owszem, przydaje się, czasem nawet ratuje życie po hucznej imprezie do białego poranka, ale rzecz jest dziś o wywarze z warzyw.

A teraz zróbcie coś dla nas – wywalcie wszystkie kostki rosołowe, które macie w domu i nigdy więcej nie używajcie tej trucizny, a jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, to przeczytajcie na opakowaniu, z czego się składają. Już chyba wolę szczepionkę przeciwko grypie albo wąglika. Rosół to podstawa i zawsze u nas stoi wielki gar przepysznego rosołu, który rozgrzewa, dodaje sił, nie tuczy, dba o cerę, a do tego potrawy przygotowane na takim wywarze smakują o niebo lepiej. Pamiętaj! Glutaminian Twój wróg!

Jest wiele wariacji, ale przepis podstawowy jest taki:

3 marchewki

3 duże pietruszki plus natka tejże

seler – korzeń i nać, naci wystarczą 4 gałązki

2 opalone nad gazem cebule, ku temu, by rosół nabrał przepięknego kuleru

3 pory

kawałek kapusty może być, ale nie musi

garstka ziarenek ziela angielskiego

listki laurowe

Jamie Oliver na przykład dodaje świeże zioła – tymianek, majeranek, bazylię i wszystko, co mu rośnie w ogródku, ale na razie jest zima, więc jak i nam urośnie, to i my może dodamy. Dostałyśmy od naszego cudownego przyjaciela gałązkę listków laurowych z jego ogrodu w Urbino. To, co mamy w sklepie, już nigdy nie spełni naszych oczekiwań.

Nie dodaję pieprzu, bo nie lubię. Jeśli ktoś ma ochotę na ostry rosół, to sobie go doprawi. To samo z solą.

A teraz uwaga – Irenka rosół odparowuje mocno, żeby był esencją. Potem, do foremek do lodu przelewa go i oto za dwie godziny wyłaniają się przed państwem kostki rosołowe, tyle że nie z pudełka, a z zamrażalnika.

Jak zostanie woda po moczeniu grzybów, można ją do rosołu wlać i wtedy też jest bomba. Rosół to gorący posiłek. Jeśli mamy do tego w drugiej ręce kibina, to już jest obiad. Samo dobro. Więc do sklepu po włoszczyznę! Dobrze jest sobie ją samemu skomponować, powąchać najpierw wszystkie warzywa, w żadnej dziedzinie życia nie jest dobrze, kiedy ktoś za nas podejmuje decyzje.

Wege nie jest źle!

Uczta wegetariańska przebiegła zgodnie z planem, a mianowicie nie obgryźliśmy sobie ud nawzajem, a prawdziwkowe risotto wspominamy do dziś, to była po prostu poezja i zenit kulinarny, tak jak się bałyśmy risotto, bo to zwykle paciaja jest, tak risotto prawdziwkowe Irenki przerosło nasze wszelkie wyobrażenia. Po pierwsze Mama Ireny zebrała nierobaczywe grzyby w tylko sobie wiadomym miejscu, po drugie ususzyła je przy ogniu, który pachniał lasem, a po trzecie jest naszą Mamą i ma ich więcej! Ci, co byli, to wiedzą, jakie to było mistrzostwo, mimo ogromnych ilości pochłoniętych wcześniej, risotto zniknęło w mgnieniu oka z patelni. Tu wielkie podziękowania dla Jacka Kilińskiego i jego wspaniałej Żony, od których dostałyśmy tę  świetną patelnię miedzianą! Kto ma taką, ten wie, że jest za co dziękować!

Uczta upłynęła jak zwykle w przemiłej domowej atmosferze, śmiechom i żartom nie było końca!

Jedną z następnych Uczt postanowiłyśmy poświęcić Fundacji Akogo Ewy Błaszczyk. Impreza będzie pod względem kulinarnym poświęcona wschodnim wpływom. A plany na najbliższą przyszłość to Uczta Mięsożerców, będzie fondue burgundzkie, zrazy i inne przysmaki dla drapieżników.

Dziękujemy naszym wspaniałym gościom, że zdecydowali się nam zaufać i uczestniczyć we wspaniałej Uczcie! Mamy nadzieję, że bawiliście się tak samo dobrze jak my!

dscf21021dscf2100dscf2107
dscf2116
dscf2129
dscf2098

16 stycznia 2010 – Uczta Wegetariańska

Zapraszamy szanownych wegetarian i sympatyków lekkostrawnej kuchni na pierwszą w tym roku Ucztę Babette! Będzie kolorowo, smakowicie, lekko i pysznie. Liczba miejsc ograniczona!

Z kuchnią wegetariańską będą jeszcze spotkania, pierwsze spotkanie z mocnym włoskim akcentem.  Prosimy przynieść swoją flaszkę, ewentualnie podusię do posiedzenia przed kominkiem.

ucztababette-800_zmniejszacz-pl_8596

I zdradzę wszystkim pasibrzuchom, że sernik według przepisu prababci Alodii to jest po prostu coś niesamowitego.

Czuj Gar!

Uczta 20. 12. 2009

Opadł już świąteczny kurz z igiełek, maku i strzępów papieru od prezentów. Święta były przepyszne, jedliśmy gęś, która parę lat temu na Wielkanoc była niejadalna, jakaś żylasta biegaczka, a w tym roku – koniecznie musi to być gęś eksportowa, u nas zostają widocznie same rachityki, co jest dyskryminacją nie tylko Polaków, ale też i gęsi – była wyśmienita. Po polsku, z majeranem i lubczykiem, z burakiem i kapuchą z kardamonem. Przyszłe święta Bożego Narodzenia będą inne.  Będziemy robić na Wigilię tradycyjne wigilijne potrawy z całego świata. To da przyjemny powód, aby zgłębić inne kultury z punktu widzenia jamy ssąco-gryzącej. Ale to za rok. Jednak szybciej, niż Wam się wydaje.

Uczta planuje dla Was wiele kulinarnych atrakcji. Już 16 stycznia zapraszamy na Ucztę Wegetariańską. Menu za chwilę zawiśnie. W kolejny weekend Uczta Mięsożerców, szykujcie wątroby – będziemy mięsiwo popijać gęstą rioją. Poza tym Karczewski otwiera piwnicę, a jak sama nazwa wskazuje, w piwnicy robi się piwo. Kolega zgłębił tajniki, będą browary wyśmienite. Do kominka wstawimy kamień, będziemy razem eksperymentować – mięso z kamienia z ogniska podobno jest w porzo. Trochę zalatuje mi to zwęglonym, a uprzednio zszabrowanym kartoflem okraszonym musztardą sarepską zjedzonym razem z piachem, ale źródła podają, że takie mięso jest najlepsze na świecie. Więc się wkrótce okaże, czy źródła wiedzą, o czym mówią.

Dziękujemy naszym pierwszym gościom, którzy przyszli na Ucztę! Bawiłyśmy się z Wami wyśmienicie, mamy nadzieję, że się jeszcze zobaczymy. Jedliśmy pyszne rzeczy, piliśmy pyszne wino, a śmiechom i żartom nie było końca.

dscf2221_zmniejszacz-pl_5542

ub_007_zmniejszacz-pl_5074ub_018_zmniejszacz-pl_5884ub_013_zmniejszacz-pl_3826

ub_017_zmniejszacz-pl_8643

dscf2147_zmniejszacz-pl_9141

Pierwsza Uczta za nami

Odpoczęłyśmy po sobotnim bankiecie, prawie 24 godziny w kuchni dały nam w kość, ale warto było! Bardzo dziękujemy za liczne przybycie! Według doniesień najprzystojniejszych szatniarzy w mieście była nas prawie stówa.

Następnym razem spotykamy się w niedzielę, 20 grudnia o godzinie 19.00

Menu:

Pularda w potrawie z sosem rakowym

Udziec sarni, sałata włoska, kartofle gratin

Vol au vent z groszkiem

Suflet czekoladowy z renklodami

Lody, kawa,  herbata, digestive’y

Składka 130 złotych od osoby, do potraw podamy białe, potem czerwone wino, postaramy się też zdobyć dla Was przepyszne piwo – Koźlaka Dubeltowego. Na rezerwacje czekamy do czwartku wieczorem. Prosimy pisać na ucztababette@gmail.com. Szczegóły w afiszach!

A oto zdjęcia z pierwszej Uczty, za które bardzo dziękujemy bardzo pięknej i zdolnej przyjaciółce – Małgosi.

uczta-babette-1uczta-babette-31uczta-babette-6uczta-babette-7uczta-babette-8uczta-babette-9uczta-babette-10uczta-babette-12uczta-babette-14uczta-babette-21


Kolacye wystawne i inne problemy

Znudziło nam się to, co oferuje kulinarny mainstream. Wszędzie sushi albo caprese. Nie ma w Warszawie miejsc, gdzie można zjeść kolacye wystawną złożoną z sześciu dań bez wyprania portfela, w domowej atmosferze. Przyjęło się, że jeśli kolacya wystawna to w restauracji, gdzie leci Diana Krall albo Buddha Bar, wino kosztuje 300 złotych za butelkę, która potem stoi daleko, kelner nalewa, przechodząc, a nikt nie ma odwagi wstać i  postawić jej na stole. Nikt się głośno nie śmieje, bo nie wypada ryknąć. A jeśli domowa atmosfera, to pierogi, świnina, zasmażka albo nieśmiertelna kuchnia włoska, której każdy porządny smakosz napakował się już po kurek i ma jej serdecznie dość. Postanowiłyśmy więc trochę popsuć rynek i połączyć wytworne przedwojenne biesiady z domową atmosferą i miłym ogniem w kominku. U nas można bez krępacji wylizać talerz, umoczyć domową bułkę w wykwintnym sosie, śmiać się w niebogłosy i opowiadać niepoprawne politycznie dowcipy. Wino będziecie nalewać sobie sami, mamy w planie otworzyć domowy browar i produkować najszlachetniejsze odmiany tegoż jakże pysznego trunku. Będą majonez z sandacza i zając w śmietanie, świeże homary z sosem remoulade, polędwica w sosie truflowym, perliczki i kuropatwy, karczochy w sosie maderowym oraz chad froid z kwiczołów. To nie koniec wyliczanki. Szynka na czerwonym winie z puree z kasztanów. Ale też będą lody z brie i inne wariacje. Tak, będziemy wspólnie eksperymentować i tworzyć warszawską historię kulinarną. Potem, mamy nadzieję, Uczta Babette będzie zapraszać na gościnne występy. Co byście powiedzieli, gdyby gwiazda opery miała wystąpić na prywatnym koncercie w naszym salonie?

Pierwszy gong

Postanowiłyśmy ruszyć z przytupem!

Póki co, organizujemy się i łapiemy tysiąc srok za ogon (nie, nie będziecie ich jeść). Pojawiają się tysiące kwestii do rozstrzygnięcia – na czym będziecie jeść? Z czego będziecie pić? No i co będziecie jeść?! To ostatnie jest chyba najcięższe. Chcemy zrobić wszystko, co jadłyśmy i nam smakowało, wszystko co robimy dobrze i jeszcze wypróbować całe morze innych, sprawdzonych przepisów. Ale musimy być dzielne i dawkować Wam rozkosz po malutku, abyście nie pękli.

Na pierwszy ogień pójdą potrawy wigilijne. Robimy premierę przed Bożym Narodzeniem. Jak to bywa z premierami, zazwyczaj biletów się nie sprzedaje, przychodzą na nią przyjaciele i znajomi. Będą próbki, będziecie kosztować, a to, co Wam najbardziej przypadnie do gustu, będziecie mogli zamówić.

Nasze:

pierogi

uszka

zupa grzybowa

ryba faszerowana

ryba w galarecie

karp po żydowsku

kapusta z grzybami

chleby

makowce

cwibaki i baby na pewno oczarują Was, a my, jako dwie jowialne szefowe, na czas Świąt udzielamy dyspensy na prawa autorskie, śmiało! podpisujcie się pod nimi, robiąc wrażenie na teściowych przyszłych i obecnych, nawet jeśli w piekarniku trzymacie swetry.

Chcemy także przy okazji powitać sezon zimowy, bo jeśli potrawy wigilijne miałyby wyłączność, to musielibyśmy potem udać się do stajenki, a więc podamy także grzane wino, fantastyczny smalec-niesmalec, masła ziołowe i oczywiście własnoręcznie pieczone chleby w różnych kolorach, aby nie zostać posądzone o dyskryminację. Nie obejdzie się też bez ragoût z kaczki, zapachu jagnięciny tu i ówdzie i wegetariańskiej lasagne i canelloni dla gości roślinożernych, do tego voul au vent, no i jakiś deser. Jeszcze nie wiemy, jaki, ale to na pewno będzie jakaś bomba. Poza tym jak nakazuje rodzinna tradycja, warto przyjść, aby zobaczyć choćby stół, który będzie dziełem sztuki. Więcej nic nie powiemy.

Czyli tak naprawdę są to dwie imprezy w jednej, bo dania właściwe plus degustacja potraw wigilijnych, szykujcie żołądki, przyjaciół, dobre humory. Szczegóły i tajne hasła później.  Impreza na zasadzie standing ovation, więc prosimy założyć wygodne buty.  Na miejscu będą czekały na Was niespodzianki, będzie co zabrać do domu i poczytać, postaramy się przedstawić Wam markę Lazy Oaf – bardzo śmieszne ubrania dla “młodych kreatywnych” – starzy kreatywni będą się mogli pośmiać.

Z kulinarnym pozdrowieniem – czuj gar!

From the blog

Dzięki uprzejmości Jacka Strzeleckiego, którego Mama była uczennicą Szkoły Gospodarstwa Domowego hrabiny Zamoyskiej, w sobotę, 24 kwietnia uraczymy Was wspaniałościami z książki kucharskiej Mamy Pana Jacka. Będzie móżdżek, pieczeń cielęca, a zresztą sami zobaczcie, menu poniżej! Zapisy do 21 kwietnia! Projekt menu: Dominika Szczechowicz

More »

Prawdopodobnie po raz pierwszy będziemy ucztować przy otwartych oknach, będzie ciepło i cudownie, zamówiliśmy już piękny wieczór, co do wina, którym Was będziemy częstować, jeszcze się zastanowimy, ale Igor na pewno przygotuje jakąś smakową wódeczkę na aperitif. Menu inspirowane kuchnią żydowską, ale nie mamy żadnych potwierdzonych informacji o żydowskim pochodzeniu He-Mana. Oczywiście, jak zawsze, spotykamy [...]

More »

Kochani smakosze! Sami pewnie uwielbiacie gotować, ale sprzątać już mniej. Otóż jest taki trik, dla szczęśliwców posiadających kuchenkę gazową, który mycie tejże ogranicza jedynie do poskładania folii aluminiowej. Rozbieramy kuchenkę z kratek i palników. Na blat nakładamy pasy folii aluminiowej – dobrze jest zrobić wzdłuż i wszerz, czyli podwójną warstwę. O tak: Należy zrobić dokładnie [...]

More »

Wiemy, polędwica wellington jest nie do zapomnienia. Dziękujemy wszystkim Gościom za wspólne ucztowanie, życząc niesamowitych doznań kulinarno-duchowych z okazji Świąt Wielkanocy.  Aby nastrój był podniośle świąteczny, aby pieczenie były soczyste, tematy rozmów przy stole przyjemne,  wiosenne porządki lekkie, a przygotowania do Świąt rodzinne i w dobrym humorze! Poniżej kilka zdjęć z ostatniej Uczty Babette

More »
Moje zraziki!

Mar. 18, 2010 No Comments

Kto oglądał “Nowe szaty króla” Disney’a, ten wie, o co chodzi w tytule. Kto nie oglądał, niech koniecznie obejrzy pod pretekstem dzieci . Jesteśmy bardzo szczęśliwi i zadowoleni z ostatniej Uczty. Dziękujemy za wszystkie miłe słowa i czekamy na dalsze recenzje! Poniżej kilka zdjęć, menusy na kwiecień powiesimy w sobotę!

More »
hallabanaha!

Mar. 12, 2010 No Comments

Dziś był dobry dzień, miły, słoneczny. Robiliśmy zakupy ze sławnym dysk dżokejem pod Halą Banacha, aby towarzyszyły nam pozytywne wibracje. Uśmialiśmy się przy tym setnie, zapoznaliśmy przemiłego pana Zdzicha, który niczym lepszy mafioz skręcił nam chrzan do ćwikły i dostaliśmy 2,5 litra soku z ogórków gratis. Pycha! A powietrze naprawdę pachniało jak malinowa mamba. Podobno [...]

More »

“Wiosna, wiosna! Wiosna, ach, to Ty!” Menu lekkie, sprzyjające dietom i wiosennym poszukiwaniom talii! Dni coraz dłuższe, ostatnio zauważyłam, że o 17.30 było jeszcze jasno. Nie możemy się już doczekać ziół z własnego ogródka dachowego i Uczt o zachodzie słońca, które będą rozpoczynały się pewnie odrobinę wcześniej, abyśmy w żadnym razie głodni nie musieli podziwiać [...]

More »

Tym razem spotkanie z wyśmienitą kuchnią polską. Strudel z łososiem w połowie drogi będzie lekką odmianą i odpoczynkiem, mającym zaostrzyć Wasze apetyty przed gwiazdą wieczoru – zrazami zawijanymi według przepisu prababci Kazimiery. Wszystko, jak zwykle, domowej roboty. Oprócz wina. Po wino jedziemy do Egeru w środę, na pewno przywieziemy dla Was coś dobrego, zrobimy wielką [...]

More »
Howdy!

Feb. 24, 2010 No Comments

Kochani Biesiadnicy! Piszę do Was znad wielu arkuszy wymagających jeszcze pracy, jako oderwanie się na chwilę od znoju. Po kolacji w Rubikonie. Oj, ale warto. Wąż w kieszeni zdechł, ryczał w agonii, ale Rubikon to jest to miejsce, gdzie z przyjemnością przekracza się 10% napiwku. Moja biesiadnicza dusza tam odpoczywa. Wtedy koszty są nieważne. Jeśli [...]

More »
Akogo?

Feb. 19, 2010 No Comments

Uczta Babette została partnerem Fundacji Ewy Błaszczyk. Będzie można na Uczcie kupić płyty – koncerty, bajki dla dzieci, książki i bardzo ładne poszewki na poduszki, dzięki czemu wesprzecie budowę kliniki Budzik. Będziecie też mogli wrzucić “złocisza” do puszki. Nie przechodźmy obojętnie obok cierpienia innych.

More »

Poncz rzymski to zaparzona syropem piana z białek  z lodami cytrynowymi i arakiem. Smakowało. Bardziej, niż zupa Ox-tail. Będziemy od dziś trzymać się z daleka od niemieckich zup i w ogóle niemieckich przepisów, nasi kiełbasiani sąsiedzi nie wiedzą, co dobre. Już w sobotę spotykamy się przy kominku, będą atrakcje.  Szukamy kelnerów, serio. Chcesz wziąć udział [...]

More »

Zapraszamy na kolejną Ucztę Babette, która odbędzie się 20 lutego o godzinie 19.00 Menu można zobaczyć tutaj: http://www.facebook.com/photo.php?pid=137952&id=100000517698441 Dla osób, które nie korzystają z tego jakże fantastycznego narzędzia ekshibicjonisty menu poniżej: Focaccia, grissini, bułki, masła, oliwy, octy Zupa cebulowa Domowe papardelle z ragoût Pieczona polędwica z sosem prawdziwkowym, puree selerowe, sałata Kompot Semi freddo chałwowe, kawa, herbata [...]

More »

13 lutego, w sobotę, będzie suto, ale nie tłusto, dużo, ale nie za dużo. Zadbamy o to, żebyście w połowie nie powiedzieli “pas”. Poncz rzymski działa tak, jak imbir marynowany w sushi – ma nam zresetować smak między jednym daniem a drugim, a jest o niebo lepszy! Zrobiony jest na bazie lodów cytrynowych, które zaraz [...]

More »
Wywarzyw

Feb. 6, 2010 3 Comments

Przede wszystkim chodzi o rosół warzywny. Wywary z mięsa mają swoich zwolenników, ale nie widzę powodu, żeby pić czyjąś wodę po kąpieli, dlatego wywar z mięsa, owszem, przydaje się, czasem nawet ratuje życie po hucznej imprezie do białego poranka, ale rzecz jest dziś o wywarze z warzyw. A teraz zróbcie coś dla nas – wywalcie [...]

More »

Uczta wegetariańska przebiegła zgodnie z planem, a mianowicie nie obgryźliśmy sobie ud nawzajem, a prawdziwkowe risotto wspominamy do dziś, to była po prostu poezja i zenit kulinarny, tak jak się bałyśmy risotto, bo to zwykle paciaja jest, tak risotto prawdziwkowe Irenki przerosło nasze wszelkie wyobrażenia. Po pierwsze Mama Ireny zebrała nierobaczywe grzyby w tylko sobie [...]

More »

Zapraszamy szanownych wegetarian i sympatyków lekkostrawnej kuchni na pierwszą w tym roku Ucztę Babette! Będzie kolorowo, smakowicie, lekko i pysznie. Liczba miejsc ograniczona! Z kuchnią wegetariańską będą jeszcze spotkania, pierwsze spotkanie z mocnym włoskim akcentem.  Prosimy przynieść swoją flaszkę, ewentualnie podusię do posiedzenia przed kominkiem. I zdradzę wszystkim pasibrzuchom, że sernik według przepisu prababci Alodii [...]

More »

Opadł już świąteczny kurz z igiełek, maku i strzępów papieru od prezentów. Święta były przepyszne, jedliśmy gęś, która parę lat temu na Wielkanoc była niejadalna, jakaś żylasta biegaczka, a w tym roku – koniecznie musi to być gęś eksportowa, u nas zostają widocznie same rachityki, co jest dyskryminacją nie tylko Polaków, ale też i gęsi – była [...]

More »

Odpoczęłyśmy po sobotnim bankiecie, prawie 24 godziny w kuchni dały nam w kość, ale warto było! Bardzo dziękujemy za liczne przybycie! Według doniesień najprzystojniejszych szatniarzy w mieście była nas prawie stówa. Następnym razem spotykamy się w niedzielę, 20 grudnia o godzinie 19.00 Menu: Pularda w potrawie z sosem rakowym Udziec sarni, sałata włoska, kartofle gratin [...]

More »

Znudziło nam się to, co oferuje kulinarny mainstream. Wszędzie sushi albo caprese. Nie ma w Warszawie miejsc, gdzie można zjeść kolacye wystawną złożoną z sześciu dań bez wyprania portfela, w domowej atmosferze. Przyjęło się, że jeśli kolacya wystawna to w restauracji, gdzie leci Diana Krall albo Buddha Bar, wino kosztuje 300 złotych za butelkę, która [...]

More »
Pierwszy gong

Nov. 21, 2009 No Comments

Postanowiłyśmy ruszyć z przytupem! Póki co, organizujemy się i łapiemy tysiąc srok za ogon (nie, nie będziecie ich jeść). Pojawiają się tysiące kwestii do rozstrzygnięcia – na czym będziecie jeść? Z czego będziecie pić? No i co będziecie jeść?! To ostatnie jest chyba najcięższe. Chcemy zrobić wszystko, co jadłyśmy i nam smakowało, wszystko co robimy [...]

More »